W 106. rocznicę bitwy pod Łowczówkiem.

    Zdjęcie: Karta pocztowa przedstawiająca polskich legionistów walczących pod Łowczówkiem

    Wigilia w okopach…

    106. rocznica bitwy pod Łowczówkiem

     

                Ponad sto lat temu na początku I wojny światowej została stoczona czterodniowa bitwa pod Łowczówkiem niedaleko Tarnowa. W tym krwawym boju I Brygada Legionów Polskich starła się z wojskami rosyjskimi. Batalia rozegrała się w okresie Świat Bożego Narodzenia. Trwała od 22 do 25 grudnia 1914 roku.  Był to wyjątkowo ciężki czas dla obu walczących stron. Żołnierze, którym przyszło spędzić wigilię i święta w okopach, usiłowali na chwilę zapomnieć o wojennym koszmarze. Pomimo ciężkich warunków frontowych, podjęto próby pielęgnowania świątecznych tradycji przez wspólne śpiewanie kolęd. Według pamiętników pozostawionych przez uczestników, w trakcie trwania batalii kolędy śpiewali zarówno polscy legioniści jak i Polacy, którzy walczyli po drugiej stronie frontu w oddziałach rosyjskich. Łowczówek udowodnił, że boje toczone w czasie I wojny światowej na froncie wschodnim były często walkami bratobójczymi.

    Przy okazji bitwy pod Łowczówkiem pojawia się kilka myślenickich wątków. Brało w niej udział kilku legionistów pochodzących z powiatu myślenickiego. Z kolei miesiąc po bitwie 20 stycznia 1915 roku w Myślenicach krótko kwaterowała część oddziałów I Brygady, zmierzającej na odpoczynek po trudnej kampanii zimowej.

    W połowie grudnia 1914 roku Austriakom udało się chwilowo opanować sytuację na froncie galicyjskim. Dzięki zwycięstwu w bitwie stoczonej w pierwszej dekadzie grudnia 1914 r. pod Limanową, wojska austriackie wsparte przez dywizje niemieckie zmusiły nieprzyjaciela do odstąpienia spod twierdzy Kraków. W walkach koło Limanowej brały też udział polskie formacje legionowe. Dzień po zakończeniu batalii limanowskiej, 13 grudnia 1914 r. oddziały, którymi dowodził Piłsudski stanęły w Nowym Sączu. Pod rozkazami Komendanta znajdowało się 2150 piechurów, 235 kawalerzystów, 160 artylerzystów oraz 75 saperów. Korzystając z chwilowej przerwy w działaniach wojennych, Piłsudski wraz z dwoma swoimi zaufanymi oficerami – Walerym Sławkiem oraz Jędrzejem Moraczewskim udał się na rozmowy polityczne do Wiednia.

    Rozkwaterowani w Nowym Sączu legioniści przygotowywali się do nadejścia pierwszych, w czasie tej wojny, świąt Bożego Narodzenia. 19 grudnia 1914 roku powołano do życia I Brygadę Legionów. Nowo powstała jednostka składała się z siedmiu batalionów piechoty, dywizjonu kawalerii, dywizjonu artylerii i kompanii saperów. Tymczasem dzień po oficjalnym sformowaniu I Brygady, wojska rosyjskie podjęły działania zaczepne pod Tarnowem w rejonie Łowczówka i Łowczowa. Rosyjski atak był skierowany w najsłabszy punkt austro-węgierskich pozycji, na styku 3. i 4. Armii. Dowodzący formacjami legionowymi w zastępstwie Piłsudskiego, podpułkownik Kazimierz Sosnkowski otrzymał natychmiastowy rozkaz udania się na zagrożony odcinek frontu.

    Zdjęcie: Podpułkownik Kazimierz Sosnkowski, dowódca I Brygady Legionów w bitwie pod Łowczówkiem

                Po intensywnym marszu 22 grudnia 1914 roku legioniści znaleźli się w ogniu walki. Brygadę podporządkowano dowódcy 43. Dywizji Piechoty. Zadanie, które pierwszego dnia bitwy otrzymał ppłk. Sosnkowski polegało na odbiciu z rąk nieprzyjaciela wzgórza 360 (Łowczówek) oraz wzgórza 343 (Łowczów). Około godz. 14. 00. do ataku na wzgórze 360  ruszyły bataliony z 1. pułku piechoty mjr. Edwarda Rydza – Śmigłego. Legionistów przywitały długie serie karabinów maszynowych. Trzeci batalion Pułku Rydza – Śmigłego zdołał od południowego zachodu obejść wzgórze i wdarł się na tyły nieprzyjacielskich pozycji. Zaskoczeni energicznymi działaniami rosyjscy żołnierze zaczęli się poddawać lub w panice opuszczali swoje pozycje. Atakujący z impetem legioniści zdobyli trzy linie rosyjskich okopów, a do wieczora opanowali całe wzgórze 360. Załamał się natomiast atak na wzgórze 343. Pozycję tę usiłował zdobyć kpt. Witold Ścibor – Rylski dowodzący V batalionem. Mimo uzyskania wsparcia węgierskiego batalionu z 22 pułku honwedów, atak nie przyniósł żadnych rezultatów na skutek morderczego ognia karabinów maszynowych oraz artylerii.

                Przed świtem 23 grudnia kpt. Ścibor – Rylski razem z węgierskimi honwedami  ponowił atak na wzgórze 343. Nacierający uzyskali skuteczne wsparcie ze strony austriackiej artylerii i karabinów maszynowych. Mimo huraganowego ognia prowadzonego przez nieprzyjaciela, powodującego duże straty udało się po krótkiej, ale morderczej walce opanować drugie ze strategicznych wzgórz. W pościgu za wycofującym się nieprzyjacielem legioniści zajęli wieś Łowczów i dotarli do rzeki Białej. Rosjanie nie mogli pogodzić z porażką, skoncentrowali cały ogień ciężkich karabinów i artylerii na zajęte przez Polaków pozycje. Oddziały legionowe znajdujące się na obu wzgórzach zostały praktycznie odcięte od sztabu. Sosnkowski pchnął do walki wszystkie swoje odwody. Sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna, zaczęło brakować amunicji, lekarstw oraz żywności. W zastraszającym tempie przybywało rannych, którym nie można było udzielać skutecznej pomocy medycznej. Uzyskując silne wsparcie artyleryjskie, rosyjska piechota nie bacząc na własne straty usiłowała wyrzucić rozpaczliwie broniących się strzelców Sosnkowskiego z zajmowanych stanowisk, zwłaszcza ze wzgórza 360. Na szczęście zażartą walkę przerwały wieczorne ciemności.

                Odrobinę wytchnienia śmiertelnie zmęczonym legionistom przyniosła noc z 23 na 24 grudnia. W wigilijny poranek zorientowano się, że nieprzyjaciel korzystając z osłony nocy, przysunął się na niebezpieczną odległość wynoszącą 50, a w niektórych miejscach nawet 30 metrów. 24 grudnia był dla żołnierzy Sosnkowskiego kolejnym ciężkim dniem batalii pod Łowczówkiem. Rosjanie pchnęli do walki posiłki uzyskując zdecydowaną przewagę nad I Brygadą. Mimo krytycznego położenia, I Brygada w dniu 24 grudnia zdołała odeprzeć wszystkie ataki nieprzyjaciela.

    W wigilijny wieczór doszło do chwytających za serca żołnierzy wydarzeń. Polacy walczący po jednej jak i po drugiej stronie frontu zapomnieli na chwilę o walce i w zamarzniętych okopach zaczęli śpiewać kolędy. Tamte chwile zapamiętał jeden z oficerów legionowych – Sławoj Felicjan Składkowski. W swoim pamiętniku polowym zatytułowanym Moja służba w Brygadzie napisał:

    Strzelanina, która wybuchła przy odbieraniu okopów, ustała. Gęsta mgła spadła na całą okolicę. Przypominamy sobie, że to Wigilia. Zaczęliśmy śpiewać kolędy (…) W tę noc wigilijną chłopcy nasi w okopach zaczęli śpiewać Bóg się rodzi… I oto z okopów rosyjskich Polacy, których dużo jest w dywizjach syberyjskich, podchwycili słowa pieśni i poszła w niebo z dwóch wrogich okopów! Gdy nasi po wspólnym odśpiewaniu kolęd krzyknęli:  – Poddajcie się, tam, wy Polacy! – nastała chwila ciszy, a później – już po rosyjsku: – Sibirskije striełki nie sdajutsia – Straszna jest wojna bratobójcza.

    Walki toczyły się także w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. Mimo wielu prób rosyjskie pułki nie przełamały polskich linii obronnych pod Łowczówkiem. Jednak na innych odcinkach frontu austriackie dowództwo nie było w stanie zapanować nad ciężką sytuacją. Sąsiednie austriackie oddziały nie powstrzymały naporu Rosjan i zaczęły samowolnie wycofywać się ze swoich pozycji. Zostały w ten sposób odsłonięte oba skrzydła polskiego zgrupowania. Około godz. 14.00 ppłk Sosnkowski nie czekając na rozkazy przełożonych, wydał polecenie odwrotu swojej jednostki w kierunku na Wróblowice i Zakliczyn nad Dunajcem. W czterodniowej bitwie pod Łowczówkiem I Brygada Legionów poniosła duże straty. Zginęło 128 żołnierzy, 342 odniosło rany.

     

    Udział mieszkańców ziemi myślenickiej w bitwie pod Łowczówkiem

    Pod Łowczówkiem w szeregach I Brygady Legionów walczyli także ochotnicy pochodzący z powiatu myślenickiego. W krwawej batalii poległ oficer legionowy Tadeusz Kowalski, ps. „Włodek”. Przyszły legionista urodził się 8 czerwca 1887 roku w Dolnej Wsi (obecnie jest to część Myślenic). Po ukończeniu gimnazjum w Podgórzu i zdaniu matury podjął studia na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. W 1908 roku Kowalski przeniósł się na Wydział Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, uzyskując w październiku 1913 roku absolutorium. Przed  wojną student najstarszej polskiej uczelni zaangażował się w działalność polityczną. Kowalski związał się z ruchem socjalistycznym. Zapisał się do Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej Galicji i Śląska. Prowadził też działalność społeczną, był m. in. inicjatorem budowy Domu Robotniczego w Podgórzu. 

    Kowalski przed wojną działał w strukturach Związku Strzeleckiego, ukończył nawet kurs oficerski, zorganizowany przez tę paramilitarną organizację. Kiedy wybuchła wojna, Tadeusz Kowalski zaciągnął się do oddziałów strzeleckich i objął dowództwo I plutonu 10. kompanii strzeleckiej. Później została ona przekształcona w 2. kompanię V batalionu 1. pułku piechoty Legionów Polskich. 9 października 1914 roku legionista został oficerem, otrzymując awans na podporucznika piechoty. W czasie bitwy pod Laskami, 23 października oficer objął dowództwo nad 2. kompanią V batalionu.

    Zdjęcie: Ludomił Rayski, uczestnik bitwy pod Łowczówkiem pochodzący z Czasławia, na zdjęciu jako pilot i dowódca 21 Eskadry Niszczycielskiej.

    W szeregach I Brygady ppor. Tadeusz Kowalski walczył pod Łowczówkiem. Oficer poległ trzeciego dnia boju 24 grudnia 1914 roku. Podporucznik Legionów został pochowany na cmentarzu wojennym nr 171 w Łowczówku. Na tej nekropolii spoczęli polegli w grudniu 1914 roku żołnierze I Brygady Legionów. Kowalski został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari V klasy oraz Krzyżem Niepodległości.

    Kolejnym legionistą pochodzącym z ziemi myślenickiej, biorącym udział w w batalii pod Łowczówkiem był Ludomił Rayski. Przyszły legionista urodził się 29 grudnia 1892 roku w Czasławiu na terenie dzisiejszego powiatu myślenickiego. Był synem ziemianina i powstańca styczniowego Artura Teodora Rayskiego oraz Józefy z Seroczyńskich. Ukończył Szkołę Realną w Krośnie i podjął studia na Politechnice Lwowskiej. Latem 1914 roku Rayski wstąpił do oddziałów legionowych. Otrzymał przydział do 2. kompanii II batalionu 1. pułku piechoty I Brygady Legionów. W szeregach tego pododdziału wziął udział w bitwie pod Łowczówkiem. 24 grudnia 1914 roku urodzony w Czasławiu legionista został ranny. Trafił na leczenie do Wiednia. Po powrocie do zdrowia Rayski opuścił Legiony. W 1915 roku wstąpił do armii Imperium Osmańskiego. W czasie I wojny światowej Turcy walczyli po stronie Niemiec i Austrii. Rayski służył w tureckim lotnictwie. Brał m. in. udział w walkach lotniczych z alianckim lotnictwem nad Półwyspem Gallipoli.  

     

    I Brygada Legionów Polskich w Myślenicach

    Po morderczej grudniowej batalii wielu legionistów z I Brygady zapadło na choroby i wymagało natychmiastowej hospitalizacji. Dowództwo XI Korpusu austriackiego, któremu podlegała polska jednostka podjęło decyzję, aby wycofać z frontu wykrwawioną brygadę i skierować ją na odpoczynek do Kęt i okolic. Marszruta legionistów Piłsudskiego prowadziła przez Gdów, Myślenice, Izdebnik, Wadowice, Chocznię oraz Andrychów.

    20 stycznia 1915 roku żołnierze I Brygady Legionów dotarli do Myślenic, zatrzymując się tam na krótki postój. O przybyciu legionistów do miasta nad Rabą pisał Sławoj Felicjan Składkowski. Ten oficer legionowy należał do grona najbardziej zaufanych zwolenników Józefa Piłsudskiego. W okresie międzywojennym piastował wiele ważnych urzędów państwowych był wiceministrem spraw wojskowych, ministrem spraw wewnętrznych oraz premierem. W 1914 i 1915 roku roku służył jako lekarz w 1. pułku piechoty Legionów. W pamiętniku polowym Składkowski tak opisał przybycie polskich legionistów do miasta nad Rabą:

    20 stycznia 1915 Myślenice wieczorem

    Dzisiaj odpoczywaliśmy w czasie marszu w Drogini, w saloniku u ojca bernardyna. W Myślenicach zrobiłem naradę z lekarzem miejskim nad naszym sierżantem z prowiantury chorym na zapalenie płuc. Trzeba go tu będzie zostawić. Dzisiaj przeszliśmy drugi raz rzekę Rabę, a wczoraj przeszliśmy ją pod Gdowem. Kwaterę mamy na górce u jakichś Rusinów, którzy tu zamieszkiwali. Mąż umarł, żona uciekła, a matkę jej jako Rusinkę, aresztowali Austriacy. Leżą tu liczne fotografie. Na jednej z nich napis: “Wir danken fur schone Quartier”. 

    Wieczorem byliśmy w miejscowym kasynie. Doktór i burmistrz udali się na kwaterę obywatela Śmigłego, który zastępuje Komendanta, prosić o przybycie do kasyna.

    Z początku siedzieliśmy w oddzielnych pokojach, cywile i oficerowie oddzielnie. Z przybyciem obywatela majora Śmigłego, w towarzystwie doktora i burmistrza wywiązała się wspólna pogawędka i toasty za Ojczyznę, za komendanta, za burmistrza i nas wszystkich.

               

    Bibliografia

    Cisek Marek, W kącie czy na froncie? Kęty wokół legendy legionowej, Kęty 2013.

    Kasprzycki Tadeusz, Kartki z dziennika oficera I Brygady, Warszawa 1934.

    Klimecki Michał, Łowczówek 1914, Warszawa 1993.

    Kozioł Józef, Tuchów i okolice, Tuchów 1999.

    Legenda Legionów. Opowieść o Legionach oraz ludziach Józefa Piłsudskiego, Warszawa 2010.

    Legiony to straceńczy los. Relacje i wspomnienia z pierwszych bojów Legionów Polskich 1914 – 1915, oprac. Jerzy Kowalczyk, Robert Kulak, Kielce 1989.

    Lenczowski Kosma, Pamiętnik kapelana legionów, Kraków – Krosno 1989.

    Składkowski Felicjan Sławoj, Moja służba w Brygadzie. Pamiętnik polowy, Warszawa 1990.

     

    Strony internetowe:

    Biogram Ludomiła Rayskiego na stronie Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku  https://zolnierze-niepodleglosci.pl/%C5%BCo%C5%82nierz/218082/  (dostęp 22 grudnia 2020)

    Biogram Tadeusza Kowalskiego ps. „Włodek” na stronie Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku https://zolnierze-niepodleglosci.pl/%C5%BCo%C5%82nierz/200687/  (dostęp 22 grudnia 2020)

     

    Andrzej Małysa